Poskejane rzęsy to już nie problem / grzebyk Inglot

Marzymy o pięknych, długich i naturalnie wyglądających rzęsach niestety tusze nie zawsze dają taki efekt i czasami kończymy z trzema rzęsami na krzyż. Która kobieta nie zna tego problemu? Jest jednak na to sposób, niepozorny gadżet z Inglota który warto mieć w swojej ksometyczce. Zapraszam dalej...

Jak widać na zdjęciach grzebyk jest składany, więc bez obaw o połamane ząbki można go zabrać ze sobą np: na jakiś wyjazd. Jest dobrze wykonany i całkiem ładnie się prezentuje, choć na pierwszy rzut oka wygląda trochę jak narzędzie tortur.
Świetnie rozdziela rzęsy i wyczesuje nadmiar tuszu, ale najważniejsze jest to żeby używać go gdy tusz na rzęsach jest jeszcze mokry. Wtedy radzi sobie najlepiej i tusz nie będzie się osypywał.

Jak go wyczyścić? Wbrew pozorom bardzo łatwo. Wystarczy przetrzeć igiełki płatkiem nasączonym produktem do demakijażu lub chusteczkami nawilżonymi. Mam go ponad rok i nic złego się z nim nie dzieje, wygląda prawie jak nowy.
Zapłaciłam za niego 15zł a obecnie kosztuje 19zł

Przez ostatnie miesiące nie rozpieszczałam Was postami, ale w lutym to się zmieni. Postanowiłam, że w tym roku również wezmę udział w wyzwaniu które wymyśliła Zuza <klik>. I przez cały miesiąc posty będą pojawiać się codziennie.
Jak Wy radzicie sobie z posklejanymi rzęsami?
Pozdrawiam
Karola

INSTAGRAM   /   FACEBOOK   /   BLOGLOVIN

43 komentarze

  1. Muszę w końcu sobie ten grzebyk sprawdzić bo czytałam mnóstwo recenzji, że jest świetny :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia z wyzwaniem blogowym :) będę trzymać kciuki za jego realizację. Kiedyś w jakimś zestawie kupiłam własnie podobny grzebyk i w sumie użyłam go dosłownie kilka razy. Mój sposób na posklejane rzęsy jest na pewno skuteczny, ale też trochę niebezpieczny i lepiej abym nie pisała o nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Czyżbyś używała igły, słyszałam o takich przypadkach, ja bym się bała :P

      Usuń
  3. Mam, używam i jest genialny zarówno do rzęs jak i brwi :D teraz kosztuje 19 zł bo sprawdziłam na stronie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O super zaraz poprawię informacje o cenie, dziekuję ;)

      Usuń
  4. O nie, wszyscy o nim mówią! :D a ja ciągle odpycham od siebie myśl, że jest mi potrzebny do szczęścia... a jeśli nie do szczęścia, to do bezstresowego malowania rzęs...

    OdpowiedzUsuń
  5. użyłam tego grzebyka raz, jest strasznie ostry i boje się, że sobie wydłubię nim oko :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki za wyzwanie ;) dużo dobrego słyszałam o tym grzebyku z Inglota

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie niestety przy przecieraniu kilka igieł zostało mi w ręce, cóż, wsadziłam z powrotem, przykleiłam klejem :D. Mam nadzieję, że już nie wyjdą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że dało się je z powrotem przykleić ;)

      Usuń
  8. Taki grzebyk to fajna sprawa, muszę sobie go sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki za wyzwanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam taką zwykłą szczoteczkę do rozczesywania, ten grzebyk widzę pierwszy raz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się w niego zaopatrzyć :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam już o tym grzebyku i wiem, że muszę go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam cos takiego ale z avonu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. też mam ten grzebyk i podzielam Twoje zdanie :) w sumie nie wiem jak wcześniej bez niego funkcjonowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam go już kilka lat i nadal dobrze się sprawdza! ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam już wiele dobrego o tym grzebyczku. Pytanie czy zwykła spiralka sobie nie poradzi?

    OdpowiedzUsuń
  17. Musi być to naprawdę ciekawy produkt. Zawsze jak się spieszę do szkoły to jak na złość rzęsy mi się posklejają przez tusz :')
    --> http://bywikkis.blogspot.com/ <--

    OdpowiedzUsuń
  18. Taki gadżet z pewnością by mi się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  19. sama z chęcią zaopatrzyłabym się w ten grzebyk :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja czekam na grzebyk do brwi Zoevy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja sobie nie radzę właśnie :D Dzięki za podpowiedź, na pewno się za nim rozejrzę. :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdecydowanie muszę go mieć! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja używam ten grzebyk przy pracy z brwiami - kiedy trzeba przyciąć zbyt neisforne włoski sprawdza się znakomicie.

    OdpowiedzUsuń
  24. muszę go mieć jednak zawsze kiedy jestem w Inglocie niestety go nie ma

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam ochotę na ten grzebyk, ale boję się, że zrobię sobie nim coś w oko :P Może to dziwnie brzmi, ale nie ufam swoim dłoniom :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak źle by nie było ;) Ja często potrafię się ukłuć szczoteczką od tuszu a tym mi się nie zdarzyło :D

      Usuń
  26. U mnie świetnie sprawują się zwykłe włosiaste czesadełka ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Muszę go wreszcie kupić bo przydałby mi się bardzo :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam go, ale jednak u mnie nie jest wykorzystywany czesto (na szczescie!)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja mam jakiś najtańszy grzebyczek do rzęs i też się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Zawsze mam go pod ręką :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja kilka miesięcy temu płaciłam 19 zł.
    Z mojego ostatnio wypadły ząbki, byłam w szoku, bo nie męczę go ani nie myje, przecieram platkiem z tonikiem. Pani w Inglocie też była w szoku ale wymienili mi na nowy od ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle dobrze, że bez problemu Ci wymienili ;)

      Usuń
  32. Ja do tego celu używam szczoteczki z zużytych maskar, oczywiście wyczyszczone ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Najpierw używam odżwki, która ładnie rozczesuje rzesy, potem tusz i nie mam problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Też mam ten grzebyk i bardzo go sobie chwalę. Niestety podczas czyszczenia traci ząbki. Jeden zaginął, a drugi się rusza i wypada. Muszę kupić kolejny, bo boję się że w końcu wpadnie mi ta igiełka do oka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny
Ps: Komentarze służące reklamie i zawierające linki (również do blogów) będą usuwane.
Pozdrawiam:)

SZABLON BY: PANNA VEJJS.